133/365

choćby człowiek nie wiadomo jak bujnie i odkrywczo chciał żyć, epatował szaleństwem,
ścigał się z motylami, nurzał w absurdzie, zastawiał duszę w lombardzie na czas określony,
to i tak potrzebuje obecności drugiego człowieka.
takiego, co choć poudaje, że rozumie, przytaknie głową w geście zjednoczenia,
otrze łzę z czerwonego polika, poda chusteczkę do wysmarkania,
przytuli, zaparzy herbatę, nakryje kołdrą.

od tego zależy nasze bezpieczeństwo.



Komentarze